Bądź na bieżąco,

zapisz się na newsletter

nie teraz nie, dziękuję
Moje konto Moje konto

POMOGŁO INNYM

 

Od dawna wiadomo, że nie mamy lepszych lekarzy niż nasz własny system immunologiczny. Aby jednak zadziałał sprawnie, organizm musi być oczyszczony, odżywiony. Musi mieć odpowiednią ilość witamin i mikroelementów

 

 Trudno w takich krytycznych chwilach odżywiać organizm warzywami jedząc np. 10 kg brokułów, by dostarczyć odpowiednią ilość witaminy C. Trzeba w takich sytuacjach wspomagać się skoncentrowanymi postaciami witamin i mikroelementów.

            Poniżej tylko niewielka ilość maili ( oryginalna pisownia) jakie piszą chorzy, którym pomogła suplementacja. Pomogła nie wyleczyć chorobę a odpowiednio odżywić organizm. Odżywiony organizm sam zwalczył przyczyny choroby.

 

 List nr 1

 „Nie przypuszczałam, że w tak bezpieczny sposób mogę pomóc mojemu synkowi”

 „Kuba urodził się 15 sierpnia 2000 r. W okresie niemowlęcym przechodził kolkę jelitową i miał uporczywe problemy z zaparciami. Poza tym był dzieckiem pogodnym, nie chorował, rozwijał się bardzo dobrze. Tak było do ukończenia przez Kubusia 1,5 roku.     

Pewnego razu po spacerze Kuba zagorączkował. Nigdy wcześniej nic takiego nam się nie zdarzyło. Po podaniu leków przeciwgorączkowych na chwilę gorączka ustępowała, a zaraz potem dziecko było prawie nieprzytomne. 

Lekarz przepisał antybiotyk, stwierdził ostre zapalenie gardła. Wydało mi się to bardzo dziwne, ponieważ oprócz tej gorączki żadnych objawów choroby nie było, żadnych!!! Jako młoda i niedoświadczona bałam się zignorować zaleceń lekarz i nie do końca przekonana o jego słuszności podałam Kubie ten antybiotyk niby na gardło. Jeszcze tej samem nocy Kubuś gorączkował ponad 40 stopni.

Nie wiem jak ten incydent wpłynął na dalsze zdrowie Kuby, nie potrafię tego realnie ocenić, jednak wiem, że od tej pory Kuba chorował na gardło średnio, co dwa miesiące. Zaparcia stawały się coraz bardziej uporczywe, zamiast zmniejszać stopniowo Duphlalac musieliśmy dawać do coraz więcej, bo w przeciwnym wypadku dziecko przechodziło koszmary przy oddawaniu stolca np. po dwóch, trzech dniach.

Równolegle Kuba zaczął się powoli wycofywać prawie ze wszystkich sfer życia; zainteresowanie dziećmi, zabawami, zabawkami. Zanikał z nim kontakt. Stawał się coraz bardziej nieobecny, jakby coraz mniej rozumiał. Nie potrzebował już kontaktów z nami, odpychał nas, zaprzestawał posługiwania się mową, która nawet nie zdążyła się rozwinąć. Zaczął odstawiać pożywienie, w końcu jego dieta stała się tak uboga, że bałam się o jego zdrowie. Zasypianie i budzenie się było koszmarem, sen też był bardzo niespokojny. Kiedy się zdenerwował nie potrafił się bardzo długo uspokoić. Zawsze dbałam, aby Kuba miał fachową opiekę lekarską. Informowałam lekarzy o swoich spostrzeżeniach, niepokojach, ale nic w tej sprawie nie zrobili.

W wieku prawie 4 lat Kuba został zdiagnozowany, jako dziecko z zaburzeniami autystycznymi. Ma candidę.

Walkę zaczęliśmy o Kubusia w lipcu 2004 r. Do tej pory osiągnęliśmy bardzo dużo, bezcenne okazały się dla nas produkty CV, na które trafiłam przypadkowo szukając rozpaczliwie po Internecie sposobów na pomoc Kubusiowi.

Wtedy trafiłam na CaliVitę. Zaczęłam podawać Kubie Polinesian Noni (liofilizowane) codziennie 2 razy po 15 ml., do tego Immunaid, Garlic Caps, no i oczywiście AC-Zymes. Po kilku miesiącach przeprowadziliśmy Kubie kurację oczyszczającą Paraprotex.

Zmiany zauważyłam bardzo szybko. Już w pierwszych tygodniach. Kuba bardzo się zmieniał. Zaczął reagować na imię, na proste polecenia, szybko nabywał nowe umiejętności. Zainteresował się komputerem, grami, w których teraz nas prześciga. Lubi jak czytamy mu bajki, mamy z nim świetny kontakt.

Bardzo ładnie zasypia, a jego sen jest spokojny i zdrowy. Budzi się z uśmiechem na twarzy, chętnie i długo baraszkuje z nami na łóżku. Najważniejsze dla nas jest jednak to, że przestał chorować. Od siedmiu miesięcy nie dostał żadnego antybiotyku. Zaczął uczęszczać do przedszkola. Dwa razy poprosiłam o pomoc lekarza o interwencję, ale okazało się że nie była potrzebna. Gdy zauważam, że coś jest nie tak, że Kubę atakuje jakaś infekcja po prostu zwiększam na kilka dni suplementy z CV i jest dobrze.

Nawet jeśli zadry mu się katar, to mija po dwóch dniach, bez obciążenia organizmu. Nawet wtedy nie traci apetytu i śpi spokojnie. Nie przypuszczałam, że w tak bezpieczny sposób można pomóc dziecku, podczas, gdy medycyna tradycyjna nie przynosiła pożądanych efektów.

Od czasu, kiedy podjęłam walkę o Kubusia zaczęłam dużo czytać na temat zdrowego odżywiania, naturalnych sposobów wspomagania zdrowia. Ciągle się uczę i dochodzę do wniosku, że ta świadomość jest mi potrzebna jeśli chcę, żeby moje dziecko było zdrowe, żebym mogła uchronić go przed strasznymi chorobami XXI wieku. Bardzo się ich boję, a jeszcze bardziej tego, że moje dziecko mogłoby tak cierpieć.

Teraz jestem spokojna, bo wiem gdzie szukać pomocy, jak mu pomagać.

Apteki omijam z daleka, prawie w ogóle do nich nie zaglądam.

Justyna Walas  z Kielc  - CaliNEWS 2005

List nr 2

"Pragnę podzielić się z Państwem jednym z moich doświadczeń zastosowania soku z noni. Lekarz z zaawansowaną chorobą nowotworową jelita grubego - guz wielkości głowy noworodka z przerzutami do wątroby i płuc, po leczeniu operacyjnym, a także chemioterapii. Kolejne cykle chemioterapii nie zatrzymały rozwoju choroby nowotworowej. Oprócz udokumentowanych wyników badań USG, tomografii komputerowej (CT) - wzrastała ilość przerzutów do wątroby i płuc, z dnia na dzień pogarszał się ogólny stan pacjenta. Organizm wycieńczała hektyczna gorączka (skala temp. od 35 do 40 stop. C).

Po konsultacji w grudniu 2002r. obok dotychczas stosowanej przez onkologów chemioterapii, zalecono sok z noni w dawce: 3 x 30ml, Super Co Q10 Plus w dawce 100mg na dobę, C 1000 Plus, Mega qProtect 4 Life,  AC Zymes. oraz dietę zgodną z grupą krwi A.

Po włączeniu soku z noni, zaobserwowano lepszą tolerancję chemioterapii: ustąpiły wymioty, nudności, powrócił normalny apetyt, zaczęły odrastać włosy. Po 2 tygodniach, na zewnątrz jamy brzusznej samoistnie wydostała się ogromna ilość ropy (ok. 3 litry) - pacjent obudził się rano w "jeziorze" ropy. Od tego momentu ustąpiła gorączka, a stan ogólny pacjenta zaczął się wyraźnie poprawiać. Kolejne badania CT i  USG w marcu 2003r., wykazały ustąpienie ognisk przerzutowych z wątroby i płuc do całkowitej remisji.

Obecnie stan zdrowia Pana Doktora jest zadowalający, powrócił do normalnej masy ciała, ma prawidłowe wartości morfologii krwi. Planuje powrót do pracy zawodowej i ma zamiar zainteresować się preparatami naturalnymi. Wyznał w rozmowie ze mną, że do czasu swoich doświadczeń z Polinesian Noni był sceptyczny i uznawał wyłącznie skuteczność preparatów farmakologicznych." 

 

CaliNETinfo, czerwiec 2003  - "Moje doświadczenia z Polinesian Noni" - dr nauk med. Danuta Broniarczyk - Pawłowska

List nr 3

W lipcu 2002, gdy miałem 47 lat, rozpoznano u mnie raka okrężnicy. Podczas operacji lekarze stwierdzili że rak rozciągnął się aż do  mojej  wątroby i nie  można  było go operować  z  powodu  ilości  guzów.  Gdy  wychodziłem  ze  szpitala  do  domu poinformowano  mnie  że  mogę  rozpocząć  chemoterapię. W dniu w którym wróciłem do domu, zadzwonił do mnie mój były nauczyciel i  spytał, czy mógłby do mnie przyjść z wizytą. Zdziwiłem się, ale zawsze cieszyłem się jak go widziałem i czekałem na spotkanie.

Podczas krótkiej wizyty opowiedział mi o wspaniałym produkcie, który nazywa się sok noni, a który on i jego żona  piją, i myślą  że  może on mi także  pomóc. Natychmiast się zdecydowałem, ponieważ wiedziałem, że nie mam nic do stracenia. Zacząłem pić osiem uncji dziennie ( 8 x 30ml). Potem po miesiącu zmniejszyłem moją dzienną dawkę do czterech uncji (4 x 30ml) i do teraz piję cztery uncje dziennie.

Zacząłem  chemioterapię  10 września  i  miałem  w  sumie  siedemnaście zabiegów. Nie raz podczas tych terapii poziom krwi schodził  poniżej  normalnego,  a po sześciu zabiegach wszystkie moje guzy zwapniały. Mój doktor nie potrafił znaleźć żadnego wyjaśnienia na bardzo szybkie tempo w jakim moje guzy wapniały i fakt, że nie traciłem moich włosów ani nie chorowałem na nic innego. Wierzę,  że  sok  noni wzmocnił moje ciało przygotowując je do chemoterapii i pomógł w odpieraniu jakichkolwiek chorób podczas całego procesu.

Cieszę się z korzyści jakie picie soku noni przynosi naszemu zdrowiu. Nigdy nie przestanę  go pić!

 

Wierzę również, że obroni moje ciało przed ewentualnym atakiem raka. Gary B., USA 17 lipca 2003

 List nr 4

Mięsak na udzie. Czy zgodzić się z diagnozą lekarza i amputować nogę?

We wrześniu 2004 wróciłem z konsultacji ze szpitala onkologicznego podczas której stwierdzili że muszą mi usunąć nogę łącznie z biodrem w ciągu miesiąca z powodu nowotworu mięsaka na udzie. Przez 10 miesięcy miałem kilka chemioterapii i naświetlań ale niestety rana bez przerwy mi się powiększała. Przypadkiem natknąłem się na sok Noni i przy okazji miałem szczęście że skontaktowałem się z doktorem medycyny naturalnej który jest specjalistą od soku noni. Doktor powiedział mi, że mam pić 105 ml dziennie i zużywać 30 ml na smarowanie rany. Po tygodniu pielęgniarki które robiły mi opatrunki stwierdziły, że teraz rana się goi za szybko. W tej sytuacji w.w. doktor medycyny naturalnej nakazał nadal pić sok, ale przestać smarować ranę. Tydzień później doktor zalecił znów smarować, ale nie bezpośrednio na ranę tylko wokół niej. Przed komisją lekarską nakazali mi zrobić tomografię komputerową. Podczas komisji lekarskiej doktor powiedział mi że tomograf nie wykazał przerzutów na płuca i przypomniał mi po co do niego przyszedłem. Wtedy moja żona powiedziała do lekarza – „Panie profesorze niech Pan obejrzy ranę męża”. Odpowiedział jej, że jest to niepotrzebne i trzeba amputować nogę. Na to żona powiedziała że pielęgniarki stwierdziły że rana się goi. Wreszcie po kilku namowach ściągnął mi opatrunek, obejrzał ranę i stwierdził – „I co? Ja kazałem tą nogę obciąć? Ale bym zabulił”

 

Po pewnym czasie ten doktor zaczął sam kupować sok. Janusz K. marzec 2005

 

 List nr 5

Nowotwór kości kręgosłupa i nowotwór prostaty

"Pewnego październikowego dnia zadzwoniła do mnie pewna dziewczyna, że w klinice leży jej ojciec, który ma nowotwór i lekarze stwierdzili, że w ciągu trzech dni zakończy swój żywot. Wyczułem w jej głosie, że ona świat przewróci do góry nogami żeby ojca ratować, tak bardzo go kocha. Zabrałem ze sobą dwie butelki soku Noni i pojechałem z nią do kliniki, gdzie powiedziano nam, że rak zaatakował prostatę i dwa kręgi kręgosłupa – dziewiąty i dziesiąty. Miał straszne bóle, od 30 dni nie spożywał posiłków. Zabrała ojca do domu i powiedziałem żeby podawali ojcu sok noni rano po przebudzeniu, przed południem, w południe, po południu, wieczorem i żeby go dwa razy budzili w nocy i podawali sok – czyli łącznie 7 razy na dobę. Po dwóch tygodniach zadzwoniła do mnie i powiedziała żebym przyjechał, bo stała się rzecz nieprawdopodobna – tato zaczął jeść. Spytałem czy się wypróżnił – odpowiedzieli że nie. Pojechałem do nich, spowodowałem wypróżnienie także przy pomocy ziołowej lewatywy – ojciec zrobił się czerwony, co wskazywało, że poprawiło się krążenie. Powiedziałem żeby pił noni co dwie godziny. Był na kontroli w Klinice i lekarze nie wierzyli własnym oczom. Pytali – „jak to się stało? Czy to jest ten Pan? Jak ładnie przytył. Do tego Pana już był ksiądz z namaszczeniem”.

Wiem, że ten Pan żyje, chodzi po domu, przytył 18 kg, normalnie się odżywia. Bardzo często do mnie dzwoni i mówi „Panie Józiu, Józiu wita”. Pytam – „jak się Pan ma Panie Józiu” – „Dzięki Bogu i Panu wspaniale”. Czasami do niego jeżdżę i widzę jak się czuje. To było dla mnie jak „Cud nad Wisłą”.

 

Józef U., Polska, kwiecień 2005

 

 List nr 6

W lipcu 2002, gdy miałem 47 lat, rozpoznano u mnie raka okrężnicy. Podczas operacji lekarze stwierdzili, że rak okrężnicy rozciągnął się aż do  mojej  wątroby  i  nie  można  było go operować  z  powodu  ilości  guzów.  Wychodząc  ze  szpitala  do  domu poinformowano  mnie,  że  mogę  rozpocząć  chemoterapię.

W dniu w którym wróciłem do domu, zadzwonił do mnie mój były nauczyciel  i  spytał, czy mógłby do mnie przyjść z wizytą. Zdziwiłem się, ale zawsze cieszyłem się jak go widziałem i czekałem na spotkanie.

Podczas krótkiej wizyty opowiedział mi o wspaniałym produkcie, który nazywa się sok noni. Pił go wraz z żoną. Pomyśleli,  że  może  noni  mi  także  pomoże?

Natychmiast się zdecydowałem, ponieważ wiedziałem, że nie mam nic do stracenia. Zacząłem pić osiem miarek( 8 x po 30ml) dziennie wraz z wodą destylowaną.

Potem po miesiącu zmniejszyłem moją dzienną dawkę do czterech miarek i do teraz piję cztery miarki dziennie.

Zacząłem  chemioterapię  10 września  2002 i  miałem  w  sumie  siedemnaście zabiegów. Nieraz podczas tych terapii poziom krwi schodził  poniżej  normalnego,  a po sześciu zabiegach wszystkie moje guzy zwapniały. Mój doktor nie potrafił znaleźć żadnego wyjaśnienia  na bardzo szybkie tempo w jakim moje guzy wapniały i fakt , że nie traciłem moich włosów ani nie chorowałem na nic.  Wierzę,  że  sok  noni wzmocnił moje ciało przygotowując je do chemoterapii i pomógł w odpieraniu jakichkolwiek chorób podczas całego procesu.

Cieszę się z korzyści, jakie picie soku noni przynosi naszemu zdrowiu. Nigdy nie przestanę go pić!

 

Wierzę również, że obroni moje ciało przed ewentualną wznowią - atakiem raka.  Gary B., USA 17 lipca 2003

 

 List nr 7

Moje zainteresowanie się naturalnymi składnikami diety, wyniknęło stąd, iż musiałam zadbać o stan swojego zdrowia z powodu zaparć ciągnących się od lat i innych dolegliwości. Kiedy dowiedziałam się że mam nowotwór złośliwy piersi, pilnie rozpoczęłam kurację większymi dawkami sokiem noni. Piłam 2 x dziennie po 2 miarki Polinesian NONI. Miałam także kamienie w pęcherzu żółciowym prawdopodobnie spowodowane blokadą cholesterolu w wątrobie i złym wydalaniem soli żółciowych w jelicie. Wszystko przez te wieloletnie zaparcia. Dowiedziałam się, że na 10 kobiet z z guzem piersi, aż 9  miało wcześniej różne problemy jelita. Byłam statystyczną jedną z dziewięciu kobiet w podobnej sytuacji. Zaproponowano mi na zaparcia kaktus opuncji - Nopalin, który pomógł mi odblokować jelito i wątrobę. Od kiedy stosowałam Nopalin oraz rozpoczęłam picie soku noni, natychmiast poczułam poprawę stanu zdrowotnego w całym organizmie. Moja wątroba jest zdrowsza, zniknęły po 2 miesiącach zaparcia,  a ja czuję się znacznie lepiej. Ruszył upragniony proces oczyszczania organizmu i zwiększyła się moja nadzieja na zdrowie.

Kiedy do codziennej diety dodałam ZENTHONIC (z owocu mangostan)- bogactwo ochronnych przeciwnowotworowych antyoksydantów, poczułam, iż zmniejszyła się moja chroniczna depresja oraz przygnębienie z powodu choroby i wieloletnich problemów ze zdrowiem.  Zenthonic posiada ogrom energii słońca, bo składa się z indyjskiego mangostan i wielu koncentratów owoców. Lepiej się czuję. Mam teraz dużo energii, aby w pełni wyzdrowieć.

Czasami wracam do myśli, że mogłabym dziś być bardzo chorą osobą, jakie obserwuję w około siebie po klasycznych terapiach, bez naturalnego wspomagania organizmu. Gdybym posłuchała rad swojego lekarza byłabym wśród tej grupy, a może już by mnie nie było po licznych chemioterapiach i kolejnych przerzutach?

Przecież kiedy pokazałam lekarzowi te naturalne produkty z myślą, że mi pomoże i z wielką w niego nadzieją, lekarz onkolog skwitował te naturalne i nieszkodliwe specyfiki, bo zapewne nigdy nie uczono go na temat naturalnego wspomaganiu organizmu - nie oglądając dokładnie, nie czytając składu, skwitował jednym zdaniem:  "złodzieje żerują na ludzkim nieszczęściu".

Lekarz z pewnością nie miał żadnej wiedzy na temat soku NONI i innych naturalnych składników. Pewnie nie korzystał od dawna z wielu konferencji medycznych na świecie, gdzie mówi się na temat najnowszych metod leczenia- naturalnych, na temat podstaw choroby, jakimi są grzyby i inne pasożyty np. przywry. Nie umiał skorzystać z dobrodziejstw naturalny i nie rozumiał jak można to stosować, bo nie miał wiedzy na ten temat. Zachował się tak, jak o tego typu wszystkowiedzących ludziach, pisał kiedyś Johann W von Goethe - " Czego człowiek nie rozumie, tym nie włada".

Nie posłuchałam go, bo, dla mnie, okazał się on niedouczonym przeciętniakiem i nie stanowił żadnego autorytetu takiego, jak np. prof. Valeria Szedlak-Vadocz, której materiały naukowe pt. "Noni - indiańska morwa", miałam przyjemność wcześniej przeczytać. Przekonała mnie również książka o  noni.

Zmieniłam szybko lekarza konsultanta potrzebnego mi tylko do okresowych badań. Nigdy nie pokazywałam mu, że biorę jakiekolwiek naturalne produkty wspomagające leczenie i ratujące moje zdrowie. Do dziś często zastanawiam się, dlaczego pewne medyczne prawdy, mimo że są udowodnione ponad wszelką wątpliwość, tak długo muszą czekać na akceptację zarówno przez świat medyczny, jak i ogół społeczeństwa?

 

Urszula.N,  kwiecień 2006

 

 List nr 8

Odporność i dobry poziom cukru w organizmie

 

Jestem pod wrażeniem działania Ocean 21 na zdrowie Heleny. Cieszę się i jednocześnie zastanawiam co dalej zrobić. Widzę po zachowaniu Heli, że się dobrze czuje, nareszcie nie boli ją codziennie gardło i nie jest taka słaba. Jest wesoła i chętna do wszystkiego. Wcześniej bez przerwy na coś narzekała. Helena miała piasek w drogach moczowych i związane z tym problemy. Często mówiła, że się źle czuje tak jak przy zbyt wysokim cukrze, mimo że pomiar wskazywał na cukier w normie. Zaobserwowałam również u niej ogólnie lepszą glikemię. Ustąpiły również kłopoty z oddawaniem moczu i ogólną jej ociężałością.
Daję jej półtorej łyżki codziennie z wodą i zastanawiam się Pani Renatko czy nie powinnam zrobić przerwę ze względu na wieczorne, dość silne wysypki, choć wiem, że to objaw ewidentego odtruwania. Myślę że przy jej cukrzycy złe samopoczucie związane jest z kwasicą metaboliczną, a Ocean ją po prostu oczyszcza.
Oprócz Ocean 21 Helenka stosuje C-plus, luteinę. Wcześniejsza kuracja Paraprot-ex, Nopalin, AC Zymes, Polinesian Noni, Garlic Caps, Strong Bones była bardzo pomocna w oczyszczaniu organizmu z pasożytów (lamblie z którymi walczyliśmy bardzo długo i nieskutecznie lekami farmakologicznymi!). Kuracja Paraprotexem trwała pół roku, to wydaje się długo, ale była skuteczna. Wcześniejsze różne leki nic nam (całej rodzinie) nie pomagały. Teraz widzę niesamowite pozytywne działanie Ocean21. Jestem naprawdę bardzo zadowolona z efektów kuracji.
Beata ze Śląska

 

List nr 9

Silna biegunka w szpitalu, w mig ustąpiła

 

Chciałam się z panią podzielić doświadczeniami z niedawnego pobytu w szpitalu. Podczas kilkudniowego pobytu celem przeprowadzenia badań dostałam silnej biegunki. Na moją prośbę o pomoc usłyszałam, że biegunka to jest sprawa innego oddziału, a ja leżę na oddziale kardiologicznym, celem zbadania serca. Na tą przypadłość chorowała większa część pacjentów oraz personelu. Nie otrzymałam niczego, żadnej pomocy. Poprosiłam, więc męża, aby mi przywiózł z domu AC Zymes, bo wiem już od pani jak może być pomocny. Zażywałam przez cały dzień w większych dawkach. Następnego dnia po biegunce nie było już śladu, ale jeszcze zażywałam dawki profilaktyczne. Chciałam się swoim doświadczeniem podzielić z personelem tego oddziału, nikt nie chciał mnie słuchać.
Dodam, że noni  koenzym Q10 i Oxymax działa znakomicie, czuję się silniejsza i młodsza o 10 lat, wyniki badań są dobre. Lekarz był zaskoczony jak ustabilizowało się moje ciśnienie.
Pozdrawiam i dziękuję Alina

 

 

List nr 10

Nowotwór kości – nastolatka. Proces rozsiany do kości. Leczenie chemioterapią i radioterapią, wlewy dożylne wit. C, suplementacja D3 i K2. Dieta przez okres leczenia. Na dzień dzisiejszy całkowite cofnięcie się choroby – remisja.

Pani K.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 11

Nowotwor piersi z przezutami do wezlow chlonnych lewej pachy nowotwor potwierdzony gleboka biopsja i usg przerzuty do wezlow chłonnych. Po zastosowaniu dozylnyn ascorbianu sodu przerzuty ustapily ,lekarz byl zdziwiony mowil/ patrzac na poprzednie usg robione przez niego /nie wiem co sie stalo wezly chlonne sa czyste. Brak przerzutoww wezlach chłonnych.

Irena K.

……………………………………………………………………………………………………………………

List nr 12

Witam z Grecji!

Tak, pomogło!

Mam 57 lat i do czasu kiedy zaczęłam brać statyny (na holesterol 260 mg/dl) zaczęły się problemy. Wielkie zmęczenie, ból mięśni i brak energii.

Po paru latach pojawiła się zdiagnozowana łuszczyca stawowa (tylko na stopach) i zniekształcenie palców dłoni. Lekarz przepisał mi tabletki methotrexate i kazał badać wątrobę co trzy mięsiące, mówiąc, że dopiero gdy wyniki będą ponad dwukrotnie większe od normy mam go poinformować.

Nie wzięłam żadnej tabletki.

Po dwukrotnym przeczytaniu Pana książki, obserwowaniu wszystkich seminarium i wywiadów w NTV przestałam brać statyny i mięśnie nie bolą!

Poprawiła się znacznie łuszczyca!

Walczę jeszcze ze stawami, ale pomaga MSM. Bardzo proszę o wskazówki.

Przesyłam zdjęcia przed i po użyciu witaminy C.

Eleni P.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 13

Drogi Panie,

Mój syn od 18 roku życia choruje na chorobę dwubiegunową maniakalno-depresyjną lub też schizofrenię, różnie to było opisywane.

Przez pierwsze lata dopadało to go co dwa lata, później już co roku spędzał kilka miesięcy w roku w piekle jakim jest szpital psychiatryczny.

Tych hospitalizacji było już kilkanaście, jego życie prywatne i zawodowe legło w ruinie.

Dwukrotnie podejmował studia lecz zawsze choroba przeszkodziła mu je kontynuować.

Wiadomo, że jest to choroba stygmatyzująca, odsunął się więc od kolegów i coraz bardziej pogrążał się w samotności oraz poczuciu beznadziejności gdyż jest to człowiek bardzo wrażliwy, obdarzony dużą inteligencją.

Udało mu się go w końcu przekonać do suplementacji witaminami C oraz D w okresie jesienno-zimowym.

Zawsze choroba zaczynała się na jesieni a w tym roku udało się mu przetrwać jesień w dobrej formie i na szczęście tak jest do tej pory. Bierze 200mg wit C […]

Witamina D również jest pochodzenia naturalnego.

Beata z Warszawy

……………………………………………………………………………………………………………………

List nr 14

Witam serdecznie

 Po raz kolejny wyleczyłam w ciągu 5 dni infekcję bakkteryjną stosując witaminę C w ilości podprogowej, jaką zaleca Pan w swojej książce. Witamina C w postaci kwasu L- askorbinowego, podawana co godzinę , poczynając od 1/2 lyżeczki i za każdym razem narastająco. Temperatura 39 st.utrzymywała się przez 5 dni, po czym infekcja ustąpiła. Dodatkowo wyleczyłam również towarzyszący przeziębieniu katar zatokowy, stosując zakrapianie do nosa soli fizjologicznej z wodą utlenioną.wspomagałam się również , co kontynuuję stosowanie wit.D2 wraz z wit.K2 MK7.

Ostrożne stosowanie jodu, przy suplementacji selenu  i cynku pozwoliło mi na rezygnację z zażywania Euthyroxu na niedoczynność tarczycy.

Łączę wyrazy szacunku i pozdrawiam

Larysa S.

…………………………………………………………………………………………………………………

List nr 15

Szanowny Panie,

chciałam już sama napisać o swoich doświadczeniach i leczeniu łuszczycy, a dostałam e-maila z prośbą o opis:)

Zatem sprawa ma się następująco.

Mam 52 lata. Na łuszczycę choruję, a może chorowałam:) 28 lat. Zaczęło się od małej plamki na skórze głowy i powoli, powoli powierzchnia zajęta przez zmiany chorobowe ulegała stopniowemu powiększaniu i zaczęła się panoszyć w różnych miejscach. Leczenie polegało na smarowaniu maściami sterydowymi. W tak zwanym międzyczasie poszukiwałam naturalnych sposobów leczenia. Piłam zioła, stosowałam różne diety wykluczające, zaczęłam się inaczej odżywiać (ograniczenie/wykluczenie przetworzonych produktów), zjadłam ze dwa kg nasion z wiesiołka (ktoś powiedział, że tak wyleczył się z łuszczycy), kapsułki z omega-3, prawdę mówiąc stosowałam bardzo wiele sposobów, a poprawy nie było widać:(

Ograniczałam to smarowanie maściami sterydowymi do okresów wiosenno-letnich, żeby móc nosić bluzki z krótkimi rękawami. Powierzchnie zajęte to były głównie łokcie (w ostatnim okresie duże plamy o powierzchni ok. 5-7cm na 15-20 cm), skóra głowy (kilka plam o różnej powierzchni od 1cm2 do ok. 20cm2), uszy i trochę przy oczach, na czole. Potem pojawiły się plamy na podudziach i kolanach, które w ciągu pół roku objęły 3/4 powierzchni podudzi (to pogorszenie wiążę  z przyjętą wtedy porcją antybiotyków i metronidazolu). W razie konieczności mogę przesłać zdjęcia (wydawało mi się, że powierzchnia się zmniejsza i chciałam móc porównać, a okazało się, że się powiększa:().

Zaczęłam przyjmować witaminy i minerały.Przez ok.4-5 miesięcy nie było żadnej poprawy:(, ale jakoś mnie to nie zniechęciło i kontynuowałam terapię. Potem ku mojej radości zaczęły być widoczne zmiany na lepsze. Pojawiły się placki zdrowej skóry na nogach i z dnia na dzień powoli, powoli było coraz więcej zdrowej skóry, a coraz mniej chorej. W niektórych miejscach zmiany zniknęły całkowicie, w innych jeszcze nie. Ale nogi prawie nie mają już śladów łuszczycy. W tej chwili jestem 10 miesięcy na terapii suplementami. Zrobiłam teraz zdjęcia moich nóg i razem z tymi zdjęciami sprzed terapii można je prezentować w reklamie "przed" i "po" :))

Jeżeli będą potrzebne dodatkowe informacje to proszę pisać.

DZIĘKUJĘ BARDZO :))

Pozdrawiam serdecznie

Beata M.

…………………………………………………………………………………………………………………

List nr 16

Witam

Pragnę podzielić się informacją oraz serdecznie Panu podziękować.

Podczas gastroskopii lekarz stwierdził niedomykanie żołądka, powiedział też że to jest nieuleczalne i muszę brać leki do końca życia.

Po ok 4 latach "leczenia" zgagi specyfikami typu polprazol i bioprazol znalazłem film na youtubie.

Zakwasiłem żołądek wg Pańskich wskazań (wspomogłem się przez ok 2 tyg ziołami mieszanką kłącza tataraku, rumianku i lukrecji).

od kwietnia 2015 NIE MIAŁEM ZGAGI.

DZIĘKUJĘ i Pozdrawiam,

Marcin F.

……………………………………………………………………………………………………………………

List nr 17

Witam,

Mam na imię Bożena, jestem z Krakowa i mam 52 lata.

W 2014 roku udałam się do kardiologa z powodu dziwnych bóli w okolicy klatki piersiowej. Oczywiście lekarz zlecił mi różne badania, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Ostatnim badaniem było EKG wysiłkowe. I niestety w trakcie badania pojawił się problem..

Oto opis: "Próba wysiłkowa na bieżni ruchomej wykonana wg protokołu Bruce'a przerwana po osiągnięciu tętna submaksymalnego przy obciążeniu 7,9METs. W trakcie badania bez dolegliwości bólowych w klatce piersiowej. W zapisie ekg obniżenie odcinka ST w II, III aVF, V3-V6. Prawidłowa reakcja chronotropowa i presyjna".

Z tym wynikiem udałam się do lekarza kardiologa, który polecił mi jak najszybciej udać się do szpitala na SOR, ponieważ uważał, iż należy możliwie szybko wykonać koronarografię. W przeciwnym wypadku grozi mi zawał. Ziemia mi się osunęła spod nóg, ale ostatnią rzeczą jaką chciałam zrobić to jazda do szpitala.

Dowiedziałam się, że proces miażdżycowy w tętnicach można odwrócić, biorąc witaminę K2 MK-7 z witaminą D3. Oprócz tego dowiedziałam się, że muszę sprawdzić poziom homocysteiny, bo to on właśnie może być przyczyną miażdżycy. Udałam się do kolejnego lekarza, poprosiłam o skierowanie na badanie poziomu homocysteiny.  Dostałam, zrobiłam i wynik był 16,99. W tym samym dniu zamówiłam zestaw witamin B6, B12, Biotyna i Kwas Foliowy. Po zażyciu 120 tabletek zrobiłam ponowne badanie poziomu homocysteiny - wyszło 13 oraz poziom witaminy D3 (25 OH) - 56. Ponownie zamówiłam kolejną dawkę witamin B6,B12....

Jednocześnie cały czas brałam witaminę K2 z D3.

Po pół roku, udałam się do innego kardiologa i po umówieniu na 40 minutową wizytę zrobiłam kolejną próbę wysiłkową. Strasznie się bałam wyniku i szalone było moje szczęście kiedy się dowiedziałam, że wynik jest prawidłowy.

Oto wynik testu:

Maksymalne obciążenie - 5,4km/h, 14,0% 910,1 METS) (06:00x)

Najwyższe ST - 07:00x w V5 (-1,53mm)

Czas trwania wysiłku - 07,32

Czas trwania ostatniego etapu w wysiłku - 01:32

Liczba etapów w wysiłku - 3

Docelowa czynność serca - 143 bpm

Interpretacja: Badanie ukończono po uzyskaniu 93% tętna maksymalnego przy obciążeniu 10 MET w 3-cim etapie Klinicznie oraz elektrokardiograficznie próba ujemna reakcja presyjna oraz chronotropowa prawidłowa.

Bożena J.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 18

1. Witamina C pomogła mi oraz mojej rodzinie w przeziębieniu,dawka to 1 łyżeczka kwasu askorbinowego lewoskrętnego w pół szklanki wody przez co najmniej trzy dni, naprawdę pomaga.

2. Na zgagę pomogło mi zakwaszenie żołądka kwasem askorbinowym.

Pozdrawiam Iwona B.

……………………………………………………………………………………………………………………

List nr 19

Dbam o swoje zdrowie, natomiast bezwzględnie pomogło w momencie gdy zaniechałem popijania po jedzeniu. Spożycie śniadanie w “tradycyjny” sposób powodowało około godzinne uczucie senności. Zmiana, to nawet uczycie przyrostu energii.

Kilkanaście lat wstecz podczas wizyty u dentysty, lekarka zauważyła krwawienie dziąseł i chwianie się zębów. Zaleciła reklamowane pasty do zębów. Niestety bez efektów. Dotarłem do informacji o roli wit C w budowie tkanki łącznej,  kolagenu. Zdecydowałem się na suplementację witaminy C w ilościach ok 1-3 gram przy każdym posiłku. Po kilkunastu dniach zanikło krwawienie dziąseł a zęby są stabilne. Nadmieniam, że jestem z roczników wojennych i lata młodzieńcze nie sprzyjały rozumieniu uwarunkowań zdrowia, stąd ubytki w dziąsłach były już spore, ale mądry biolog opisujący rolę witamin był na tyle sugestywny, że dał mi asumpt do zrozumienia mechanizmów organizmu. Pan Jerzy swoimi książkami i wystąpieniami pogłębił rozumienie tych mechanizmów, pozdrawiam Janusz B.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 20

Witam,

Jestem mamą 8,5-letniego Pawełka, który od urodzenia ma szereg zaburzeń neurologicznych, a w wieku 3-lat otrzymał diagnozę autyzmu głębokiego. Obecnie pod wpływem 4-letniego leczenia […] we Wrocławiu diagnoza ta zmieniła się na autyzm umiarkowany. Jednocześnie Pawełek od samego początku poddawany jest szerokiemu oddziaływaniu terapeutycznemu. Cały czas robi postępy. Nie są spektakularne, ale jednak zauważalne. Tutaj zarysowałam tło naszej sytuacji.

Teraz konkrety. Jak każde dziecko autystyczne, Pawełek ma ogromne problemy z odpornością. Zatem cały sezon jesienno-zimowy był jednym ogromnym koszmarem ze względu na.... Całkowity brak kompetencji, umiejętności, wiedzy i chęci leczenia schorzeń układu oddechowego przez pediatrów wrocławskich u dzieci. Skutkowało to tym, że po wielomiesięcznych nakładach pracy terapeutycznych (tygodniowo nawet 25h) i wielu tysięcznych kosztach na suplementy pod wpływem ich błędnych decyzji moje dziecko otrzymywało antybiotyk. Dla dziecka z autyzmem to jest od razu morderstwo. Pawełek zatrzymywał się w rozwoju, przestał się uczyć i nabywać nowe umiejętności, a nawet je tracił. Na odbudowę jego flory bakteryjnej w jelitach wydawaliśmy znowu ogromne pieniądze, a on dochodził do siebie mniej więcej po roku. Aż do następnego sezonu jesienno-zimowego. I tak w kółko.

Przykładowe błędy lekarskie odnośnie mojego dziecka:

- za każdym razem propozycja podania "profilaktycznie" lub "na wszelki wypadek" antybiotyku,

- nie ma w ogóle żadnej profilaktyki zachorowania, tylko czekamy aż stan bakteryjny będzie tak zaawansowany, że trzeba będzie podać antybiotyk,

- brak wspomagania się jakimikolwiek badaniami, przepisywanie lekarstw wg własnego widzimisię.

W listopadzie 2014 kupiłam i przeczytałam książkę pt. "Ukryte terapie" i stała się dla mnie objawieniem.

Zastosowałam:

- leczenie profilaktyczne, tj. kontrolowanie całorocznie poziomu witaminy D3 w organizmie (>50, zwłaszcze w sezonie jesienno-zimowym), oczywiście podaję razem z witaminą K2 MK7,

- w razie jakiegokolwiek podejrzenia infekcji od razu podaję duże dawki witaminy C […] oczywiście zgodnie z zaleceniami z książki.

Bezpośredni skutek leczenia:

- w sezonie jesienno-zimowym 2014-2015 Pawełek po raz pierwszy w swoim życiu nie dostał antybiotyku, co umożliwiło mu duży skok rozwojowy i zauważalnie wpłynęło na jego kondycję fizyczną,

- w sezonie jesienno-zimowym 2015-2016 do tej pory Pawełek miał tylko raz katar, a więc nadal może się rozwijać.

Opowiedziałam o efektach leczenia wśród mojej rodziny i moich koleżanek. Wiele z tych osób kupiło Pana książkę i ściśle stosuje się do zaleceń. M. in. moi rodzice leczący się na osteoporozę, czy inne osoby za wszelką cenę pragnące uniknąć antybiotyków.

Jestem Panu bardzo wdzięczna.

Dlatego od tej pory niestety mówię: "Nie znam w Polsce lekarzy. To osoby, które leczą, a nie przepisują lekarstwa".

A na mnie już żadna firma farmaceutyczna w Polsce nie zarobi, bo nic nie kupuję w polskich aptekach.

Unikam facebook'a i innych portali społecznościowych.

Jeśli będzie Pan potrzebował, oczywiście udzielę dalszych informacji oraz danych personalnych, ponieważ dużo Panu zawdzięczamy.

Pozdrawiam serdecznie

Agnieszka P.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 21

Witam !

Na wstępie chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zdrowie, które odzyskałam dzięki Panu.

Otóż: w kwietniu usłyszałam diagnozę RZS . Słuchałam Pana wykładów z Chicago i tam otrzymałam  "receptę" :)

Oczywiście lekarze zapisywali mi specyfiki typu zastrzyki, tabletki, których nazw nie pamiętam. Nic z nich nie wykupiłam. Twardo trzymałam się Pańskich wskazówek i tak:

1. żelatynę do picia ( ekologiczna ) kupiona przez internet, pita na czczo

2. kropelki homeopatyczne Albicansan ( na candidę)

3. prebiotyki [….]

4. […],przez pierwsze trzy miesiące 3x dziennie po 3 kapsułki

5. prolysin C [….] 3x dziennie po 1 tab.

6. msm […] 1 x dziennie

7. vit. D3 1x dziennie

8. vit.K2 1x dziennie

Stosowałam też ok. trzy miesiące okłady z kapusty i piłam octy z orzecha włoskiego i babki lancetowatej […]

Minęło mniej więcej pół roku i nadgarstki przestały mnie boleć . Pragnę dodać, że staram się wypijać przynajmniej 1,5 litra wody z solą himalajską, cytryną, imbirem tak jak Pan polecił.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 22

Mialam powazne problemy ze skora Twarzy i szyii. Lekarstwa Przestaly pomagac,zaczelam stosowac askorbinian sodu w dawkach zalecanych przez Pana.problemy szybko ustapily.

Mojemu synkowi stomatolog zaproponowal Apparat korekcyjny zaczelam podawac k2i d3 po 3mcach lekarz stwierdzil poprawe w rozwoju szczekoczaszki.

Chorek magnezu tez stosuje do kapieli lub smarowania okolic bolu,bardzo pomaga. W imieniu calej Rodziny dziekuje za te informacje.. Wyrazy szacunku. Grazyna Z.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 23

Witam serdecznie! Od niedawna zaczęliśmy w domu stosować askorbinian sodu, jak i inne witaminy. Kilka dni temu nasz 3-letni synek przyniósł z przedszkola grypę. Zaczął narzekać na bóle w całym ciele i dostał wysokiej gorączki.

Nie chcieliśmy z mężem torturować go antybiotykami, bo rok temu w szpitalu nafaszerowano go tyloma, że leczyliśmy go po tym pobycie przez długie tygodnie. Miał straszne rany na całym ciele.

Alergolog stwierdziła, że to reakcja polekowa organizmu. Podaliśmy mu jednorazowo lek na zbicie gorączki, ale nie chcieliśmy stosować go ze względu na skutki zażywania go, poza tym syn nie znosi jego smaku. Gorączka na chwilę spadła, ale znów zaczęła rosnąć po około dwóch godzinach, więc postanowiliśmy zadziałać witaminą C, o której właściwościach tak naprawdę dowiedzieliśmy się dopiero z Pana książki.

Dlatego podawaliśmy mu w napojach około 4g askorbinianu sodu co 20 minut. Zaczęliśmy w sobotę wieczorem, w niedzielę synek czuł się już lepiej, a po grypie został tylko przytkany nosek. Gorączka zeszła z 39 st.C do 37 i wreszcie do 36. I to po jednym dniu stosowania. Zapobiegawczo sami zażywaliśmy takie dawki i nie zachorowaliśmy, a bolała nas  początkowo głowa, kichaliśmy i bolało nas gardło.

Z wyrazami szacunku,

Barbara P.

………………………………………………………………………………………………………………………

List nr 24

Potwierdzam niezwykłą wprost skuteczność leczenia Wit. C. W pracy każdy zagrypiony pobiera od 30-50 g. Askorbinianu sodu który jest bezpłatnie udostępniany i po 8h pracy wychodzi zdrowy do domu !!! Ja zamiast się szczepić jak co roku biorę profilaktycznie zależnie od sytuacji askorbinian sodu i zamiast standardowych dwu gryp w tym sezonie biegam zdrowy i się czuję znakomicie! Ilość zwolnień lekarskich z tytułu grypy w naszej firmie drastycznie spadła . Do dzisiaj 30 osobowa załoga zużyła OK 3 kg askorbinianem praktycznie nie chorując!. Jerzy - z wyrazami Szacunku i Podziwu Jerzy K.

…………………………………………………………………………………………………………….

List nr 25

Witam!

W 2014 r skończyłam 64 lata i czułam się jak wrak człowieka / podstawowe badania w normie/:

Wszystkie mięśnie mnie bolały, nie mogłam spać a jak już usnęłam koszmary, ciągle byłam rozdrażniona, ciągle się obawiałam o rodzinę wcześniej o pracę, że sobie nie poradzę, nawet myśli samobójcze. Bez realnych powodów.  Pogorszył mi się wzrok, zwyrodnienia w stawach i kręgosłupie powodowały bóle, duszności i słabość przy nawet niewielkim wysiłku codzienne palenie w żołądku i wiele innych..

1/ około 30 lat temu wykryto w moim żołądku helikobakter pylori

  - 4 kuracje trzyskładnikowe i zawsze po badaniu helikobakter obecny

  - od 30 lat okresowe kuracje zmniejszające zakwaszenie żołądka

  - 4 badania endoskopowe żołądka, błona śluzowa żołądka rozpulchniona, przekrwiona w części przedoddźwiernikowej .W ostatnim badaniu także niewielka przepuklina rozworu przełykowego.

2/odkąd wykonałam pierwszy lipidogram poziom cholesterolu, HDL, LDL i trójglicerydów  zawsze bardzo wysokie.

  - statyny na stałe od 12 lat. Kilka razy odstawiałam ale wyniki lipidów bardzo wzrastały i wracałam do tabletek.

    W 2005 r niedotlenienie mięśnia serca, upośledzona relaksacja rozkurczowa lewej komory

   Jestem z rodziny w której mężczyźni żyją około 60 lat, kobiety trochę dłużej i ze strachu przed zawałem, śmiercią i namową lekarzy brałam statyny /atoris/ chociaż wiedziałam, że mi szkodzą.

Badania

Badania oczywiście na własny koszt bo NFZ ich nie refunduje;

1/ witamina 25-OH D3 – 14,8 ng/ml

2/ witamina B12 – 328,4pg/ml

3/wapń -2,45 mmol/l

4/homocysteina -17,2 µmol/l

Więcej badań nie udało mi się wykonać, nikt tego nie robi np. Wit B6, kwas foliowy.

5/badanie zakwaszenia żołądka – w ogóle mi się nie odbiło

Moja terapia

1/ zakwaszenie żołądka - codziennie na czczo niewielka ilość wody i sok z ½ cytryny

2/odstawienie statyn

Wit B6, Wit B12 i kwas foliowy – na początku 3 tabletki [….] WITAMINA B 12 MSE zawierający w jednej tabletce Wit B12 (500 µg) w postaci metylokobalaminy, Wit B6 (10 mg), biotyna (1000 µg), kwas foliowy (900 µg).

3/witamina D3 2000 jm

1 tabletka zaw.75µg witaminy K2

Kupiłam lampę UVB

– naświetlanie 3 min przód i 3 min plecy i po 1 tabletce dziennie przez 3 zimowe miesiące.

Wyniki badań po pół roku

1/ witamina 25-OH D3 – 38,6 ng/ml

2/wapń -2,55 mmol/l

4/homocysteina -10,3 µmol/l

Ustąpiły bóle mięśni, zasypiam bez problemów, nie mam koszmarów, opanowałam palenie w przełyku. Odczuwam jeszcze sztywność stawów. Od maja odstawiłam Wit D3, staram się naświetlać na słońcu kiedy tylko jest okazja.

Mam pytanie do Pana Doktora;

Jak długo stosować kurację Witaminą B12 MSE ?

Danuta K.

Ten list napisałam przed około rokiem.

Obecnie 2016-01-19

Czuję się dobrze,

1/ Homocysteina 11 mcmol/l. Dalej suplementuję się.

Cholesterol 309, HDL 49, LDL 209, Trójglicerydy 256.

Codziennie przyjmuję 1 g Wit C.

Kardiolog zlecił mi wykonanie EKG wysiłkowego, wynik niejednoznaczny.

Następnie badanie naczyń wieńcowych tomografią komputerową i naczynia bez złogów praktycznie czyste. […]

Wszystko udokumentowane, posiadam wyniki badań. Młodsza nie jestem ale na pewno zdrowsza.

Pozdrawiam serdecznie

 

Danuta K.